truskawka

truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak

środa, 23 stycznia 2013

Dym





DYM

_______________


Mówiłam sercu : LUZ !                                

Emocjom zaś : wystarczy już ! 

Puzzle swe składałam .

                                         Cóż...

Nagle rozsypał sie ten obraz z piachu

Mamiąc pocałunkami i pieszczotą błahą 


Iskra, na nowo, wzniecona niechcący

 zostawić musi ,łzami zalana ,dym dławiący...

                                                        pośród szarości...

Beznadziejny , aż ,nic nie znaczący

By rozwiał się tak ,jak się rozwiewa wątpliwości ...

                                                                 /gabush/
                                                                       

Książki


Kiedy się człowiek czuje zagubiony zaczyna szukać pomocy w dziwnych czasem miejscach .Książki były dla mnie początkowo najlepszym terapeutą ,wiele pytań odnalazło właśnie w nich odpowiedzi. Przez rok pochłonęłam ich mnóstwo ,ponad pięćdziesiąt (pewnie znacząco podnosząc niechlubną średnią krajową :)) Czasem kupowałam książki,  ale najczęściej zdawałam się , wierząc w przeznaczenie,  na to ,co pożyczą mi znajomi, przyjaciele,pozostawiając im samym możliwość wyboru.
Czuję ,że z każdą następną,przeczytaną zaczynam coraz lepiej rozumieć i poznawać siebie, swoje pragnienia ,uczę się właściwie je wyrażać , po prostu , że idę właściwą Drogą ...
A następstwem tego jest większe poczucie własnej wartości , które daje mi niewiarygodną wręcz siłę ....






wtorek, 22 stycznia 2013




     "Nie ma drogi do szczęścia ,
       to szczęście jest drogą  ." 
                                        Budda 


Źródło




Zacznę od początku .Od końca to bez sensu...przecież :)
Moja ukochana babcia Lola  mówiła często :
"jeśli masz jakiś problem zawsze wracaj do jego źródła "
A naprawdę mądrą kobietą była....
Czasem trzeba sięgnąć bardzo daleko wstecz ,żeby zrozumieć sedno ,wnikliwie przeanalizować różne okoliczności ,które zaprowadziły do sytuacji problemowej. Wtedy jest łatwiej odnaleźć rozwiązanie .
Ja sobie zdałam sprawę w pewnym momencie mojego życia ,że pozornie wszystko mam co potrzeba ,rodzinę ,męża ,dzieci ,pracę ,dom ale czuję ,że nie do końca wszystko jest tak jakbym chciała ,to bardzo trudno określić na czym to polega,to był jakiś taki niedosyt ,takie uczucie ,że byłam zadowolona ,ale szczęśliwa już nie .To poczucie sprawiało ,że zaczęłam szukać ,z czym się może ten niedosyt wiązać.
Zawsze wszystko robiłam dla innych ,żeby ich zadowolić ,o sobie myslałam na samym końcu ,tak jakbym nie była warta ,żeby coś zrobić dla siebie samej, ,uważałam ,że to egoistyczne .
Aż nadszedł moment i to był mój kamień milowy, że zdałam sobie sprawę z prostego faktu: jeśli  nie potrafię pokochać siebie i zaakceptować w pełni , nie będę umiała pokochać innego człowieka prawdziwie ,nie będę lubić ludzi ,takimi ,jacy są .
Od tego zaczęła się  przemiana ..:) )



poniedziałek, 21 stycznia 2013

Aż tyle ...


AŻ TYLE..
_____________

Gubiłam wciąż do celu drogę
Miotając się o szyby okien
Wiedziałam , zmienić nic nie mogę
Niespiesznie idąc równym krokiem

W chwili gdzie Śmierć się łączy z  Życiem
 Wraz z pulsu oszalałym biciem
Dotknięcie poczułam zaledwie raz
Lecz wiem ,że obok była cały czas

Mądrością czuję teraz siły morze
Choć ciało kruche jak motyle
Nie walczę już , nic to nie pomoże 
Tylko tyle ...? A może AŻ TYLE …? 
     
           /gabush/

Początek


Kiedy się dziś dowiedziałam ,że zmarł mój dobry znajomy , przypomniałam sobie o tym ,jak sama pięć lat temu omal nie zginęłam, przez ułamek sekundy znalazłam się wtedy w punkcie ,gdzie Smierć się łączy z Życiem. Ponownie przyszła refleksja, że dzis jestem/isnieję ,ale jutra już dla mnie może nie być i pozostanę tylko w pamięci ludzi ,z którymi się przez całe dotychczasowe życie zetknęłam ,choćby czasem na krótką chwilę.To jest takie wzajemne oddziaływanie i tylko od nas zależy ile będziemy sami przekazywać innym ludziom siebie/swojej energii i na ile jesteśmy w stanie usłyszeć  co inni mają nam do powiedzenia.

Ponad rok temu utraciłam poczucie sensu życia ,to było szokujące przeżycie ,całe życie na coś lub kogos czekałam ,byłam  pełna nadziei ,do czegoś dążyłam ,wydawało mi się ,że mam marzenia ,aż nagle przyszedł taki dzień ,że nic nie było ważne i miałam wrażenie ,że równie dobrze mogłoby mnie nie być .
Od tamtego momentu rozpoczeła sie moja fascynująca, ale zarazem bardzo trudna podróż "w głąb siebie" Bardzo ciężka to przeprawa przez chaszcze własnego umysłu,mnóstwo nieprzewidzianych rzeczy na mnie czekało ,nie zdawałam sobie sprawy jak będzie ciężko ,tym ciężej , że przed samym sobą nie ma ściemy, trzeba uczciwie spojrzeć w lustro ,ale wiedziałam ,że chcę iść naprzód, bo dalej czeka na mnie coś ,co sprawi ,że będę pełna spokoju i wewnętrznej równowagi.. Czułam to ,wprawdzie podświadomie ,ale czułam...To jak ledwo dostrzegalny błysk wschodzącego słońca...:)


Chcę się tym podzielić ...bo odnaleźć to ,CO  w życiu najważniejsze ,nie jest wcale proste..