Moje szczęście wiąze sie również z tym w jaki sposób wchodzę teraz w relacje z ludźmi ,zwłaszcza takimi ,którzy potrafią nieświadomie swoimi problemami obarczać innych, chcąc sobie ulżyć .Kiedys było tak ,że będąc wrażliwcem przejmowałam część bagażu emocjonalnego na siebie .Oczywiście w dobrej wierze .I chociaż wykańczało mnie to potwornie ,analizowałam sytuację bez końca ,szukając mądrego rozwiązania .Było to dla mnie o tyle destrukcyjne ,że to najbliższy mi kiedyś człowiek przerzucał emocje na moje barki .Nie mam żalu ,bo on tak naprawdę nie miał świadomości jak bardzo wszystko przeżywam ,ponieważ nigdy sie nie skarżyłam i nie mówiłam otwarcie co czuje ,a on nie pytał .
Tak to już jest ,że niektórzy ludzie , z róznych powodów ,tworzą wokół siebie mur ,nic nie mówią o własnych emocjach i uczuciach ,we własnym umyśle trawią wszystko z lepszym lub gorszym skutkiem .Też taka byłam ,ale za bardzo lubię ludzi ,żeby odgradzać sie od nich . Żartobliwie porównuję moje obecne relacje do rozmowy sąsiadów przez płot ,część emocji przepływa do mnie ,bo to płot nie mur ,ale to ja decyduję czy to taka ilość ,z którą będę w stanie się uporać bez uszczerbku na własnej psychice .Mogę i potrafię wycofać sie bez obaw o wtargnięcie w moją strefę .A najważniejsze jest to ,że nie dołują mnie przykre ,traumatyczne przeżycia ,w tym również moje własne ,bo wierzę ,że wszystko wydarza sie w jakimś konkretnym celu ,chociaż dostrzegam go dopiero z perspektywy czasu ...najczęściej .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz