Na horyzoncie czasu
purpurowy zachód
ciepłem spokoju otula
codzienności rytuał
Gdy pod mroku osłoną
wątpliwości zatoną
spoglądający księżyc
srebrzystym szlakiem bieży
A czas powoli ruszy
by zajrzeć w zakamarek duszy
/gabush/
W głębi tysiąca pocałunków dotykać każdej z ulotnych chwil gdzie czas przenika wiele punktów gdzie płomień świecy ledwo się tli By w toni źrenic rozszerzonych To dostrzec ,co się naprawdę kocha jak wzór na piasku utrwalony nim go rozmyje codzienność płocha /gabush/