Kierowanie się w życiu przede wszystkim emocjami nie jest dobre. Życie potrafiło przywalić tak ,że nieraz traciłam głowę i radość ,wszystko wydawało się bez sensu . Nie mam na mysli jakiś drobnych niepowodzeń ,ale raczej sytuacje przełomowe ,radykalne zmiany ,.Zwykle ogarnia mnie początkowo rodzaj paniki i pierwsze myśli jakie sie pojawiaja to : "Nie poradzę sobie ,nie dam rady ,odpuszczam !!!!" To krzyczy moje serce złapane w sidła własnych emocji .Przychodzi wtedy apatia ,smutek ,bezsenna noc ,koszmar nie do ogarnięcia .Nie pozwalam by trwało to dłużej niż jeden dzień i choć nie mam siły zaczynam logicznie myśleć ,wyłączając serce .Wtedy nagle znajduje rozwiązania ,różne możliwości ,które musze spokojnie przeanalizować i konsekwentnie ,metodycznie wcielać w życie ,bo od tego zależy moje być albo nie być. Zbyt wiele mam do stracenia ,żeby pozwolić sobie na błąd .Własnie mam za sobą aż dwie bezsenne noce ,czuję ,że radykalnie zmieni się wszystko ,ale czuję też ,że ,działając konsekwentnie i spokojnie , poradzę sobie ...To bardzo ważny moment dla mnie samej ,coś takiego jakbym stała na szczycie góry ,przyglądając sie swojemu życiu z perspektywy ,patrząc na nie jak na całość .Wiem ,że juz nic nie będzie takie samo, a ta walka nie będzie prosta ani krótka .,bo przeciwnik jest zdesperowany do tego stopnia ,że może się posunąć do ciosów poniżej pasa Ale jestem silna i wierzę ,że będzie dobrze ...truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak
środa, 15 października 2014
Być albo nie być ...
Kierowanie się w życiu przede wszystkim emocjami nie jest dobre. Życie potrafiło przywalić tak ,że nieraz traciłam głowę i radość ,wszystko wydawało się bez sensu . Nie mam na mysli jakiś drobnych niepowodzeń ,ale raczej sytuacje przełomowe ,radykalne zmiany ,.Zwykle ogarnia mnie początkowo rodzaj paniki i pierwsze myśli jakie sie pojawiaja to : "Nie poradzę sobie ,nie dam rady ,odpuszczam !!!!" To krzyczy moje serce złapane w sidła własnych emocji .Przychodzi wtedy apatia ,smutek ,bezsenna noc ,koszmar nie do ogarnięcia .Nie pozwalam by trwało to dłużej niż jeden dzień i choć nie mam siły zaczynam logicznie myśleć ,wyłączając serce .Wtedy nagle znajduje rozwiązania ,różne możliwości ,które musze spokojnie przeanalizować i konsekwentnie ,metodycznie wcielać w życie ,bo od tego zależy moje być albo nie być. Zbyt wiele mam do stracenia ,żeby pozwolić sobie na błąd .Własnie mam za sobą aż dwie bezsenne noce ,czuję ,że radykalnie zmieni się wszystko ,ale czuję też ,że ,działając konsekwentnie i spokojnie , poradzę sobie ...To bardzo ważny moment dla mnie samej ,coś takiego jakbym stała na szczycie góry ,przyglądając sie swojemu życiu z perspektywy ,patrząc na nie jak na całość .Wiem ,że juz nic nie będzie takie samo, a ta walka nie będzie prosta ani krótka .,bo przeciwnik jest zdesperowany do tego stopnia ,że może się posunąć do ciosów poniżej pasa Ale jestem silna i wierzę ,że będzie dobrze ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ja również wierzę, że ze wszystkim sobie poradzisz :* działając zgodnie z własnymi przekonaniami nie może być inaczej.
OdpowiedzUsuńOstatnio przeczytałam, że czasami wydaje nam się, że jakaś sytuacja nas zabije...ale to przecież niemożliwe. Dana sytuacja może jedynie zmienić nasz życie...a to jakie ono będzie później zależy tylko od nas :)
Kochana życzę Ci dużo spokoju ducha :*