Nieraz ktoś odchodzi powoli
odpływa w otchłań myślamiNie skarżąc się jak bardzo boli
Nadzieją się nawet nie mami
Jego niemy życia krzyk
Godnie głowę unosi
Zezwala ,żeby nikł
I o nic już nie prosi
Pokora jego busolą ,
przed którą chylimy czoło
A chwilę uśmiechem muśniętą
Chcemy czcić jak świętość.
/gabush/
Ten wiersz jest ze szczególną dedykacją, dla ,zmagającego się z zaawansowanym rakiem ,ojca koleżanki ( zm. 3. listopada 2015 r.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz