W korkociągu niedomówień
jedno kłamstwo goni drugie
gęstsze staje się powietrze
oddech łapiesz coraz częściej
Gdy pod taflą wody głowa
i do walki brak już sił
próżno wypowiadać słowa
które czas rozetrze w pył
Nie rozpali się ten ogień
wokół rzeczywistość bura
Życie się wymyka z objęć
od złych myśli cierpnie skóra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz