truskawka

truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak

czwartek, 29 sierpnia 2013

Droga do celu


Droga do celu...


Cel jest ważniejszy czy droga do niego ??? Na kilku etapach życia pewnie odpowiedziałabym  ,że cel siię liczy bardziej ,bo to on determinuje nasze działania .Tak przez wiele lat sądziłam ...że należy podjąć wszelkie możliwe środki ,oczywiście środki mieszczące się w granicach moich zasad moralnych ,aby ten wyznaczony cel osiągnąć .Teraz mogę powiedziec ,że bardziej od celu liczy się dla mnie droga ,bo to ona nas kształtuje  ,bo to, jaką drogą ide, świadczy o mnie. To ,co przeżywam  może czasem sprawić ,że nagle cel ,do którego chciałam dotrzeć stracił tak ogromne znaczenie, jakie mu początkowo przypisywałam . Niestety obserwuję jak wielu ludzi ślepo dążąc do priorytetowego celu ,zatraca poczucie co jest dla nich ważne, gubiąc nawet szacunek do samego siebie ,zdobywają coś ,co , w efekcie, wywołuje tylko uczucie frustracji i samotności ,a miało przynieść satysfakcję .Czy zatem warto walczyć do upadłego o cel , widząc ile ofiar zostawiamy za sobą ?Czy jest sens osiągnąć cel ,jeśli nie mamy do czego wracać po zdobyciu go ? 






wtorek, 11 czerwca 2013

Wiara

Wiara  ?

Czym jest wiara ? Ufaniem ,że Bóg spełni nasze prośby jeśli tylko o to poprosimy ,pomodlimy się ? Niełatwo było mi zrozumieć ,że tak naprawdę dostajemy nie to ,co chcemy ,ale to co On uważa ,że powinniśmy dostać ,żeby stać się lepszymi ludźmi .To doświadczenia życiowe kształtują naszą osobowość ,zwłaszcza te  przykre ,smutne zdarzenia i tylko od nas samych zależy czy zamienimy je w pozytywną energię i staniemy sie dzięki nim silniejsi ,czy wręcz przeciwnie ,będzie narastać w nas złość ,agresja ,pogarda. I pewnie dlatego tak łatwo się od Niego odwrócić ,zwątpić ...tak trudno wstać kiedy się upadnie ...
Nie chodzę do kościoła na msze (posiedzieć w ciszy jak najbardziej ) nie mam potrzeby jeżdżenia na pielgrzymki ,tak naprawdę to nawet się nie potrafię modlić ...po prostu wierzę i tylko z NIM rozmawiam ,dawniej prosiłam o konkretne rzeczy ,o ich spełnienie ,żeby sie wydarzyły .Teraz sugeruję  inne " rzeczy " ...Jest we mnie bardzo dużo pokory ,nie buntuję się ,zmieniam to ,co mogę zmienić dlatego proszę o odwagę w podejmowaniu decyzji , przyjmuję rzeczy ,na które nie mam wpływu i do tego potrzebna jest siła ,no i o mądrość najczęściej błagam ,bo w naszym życiu pojawia sie tak wiele różnych znaków ,któych nie potrafimy właściwie odczytywać ...

Ksiądz Maliński pięknie to opisuje w swoim "Przewodniku po samotności " :...
"A więc nie bądź zaskoczony,gdy znajdziesz się pod ścianą .
A nawet wyszukuj sobie ściany ,pod którymi będziesz stawał.
Nie za często ,bo nie podołasz.. Ale wyszukuj .
Żebyś w pełni dorastał do swojego człowieczeństwa "



 

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozliczenie


Rozliczenie

Rozliczyć chciałbyś mnie z przeszłości
Choć cząstkę wskrzesić mej miłości
Lecz czasu cofnąć już nie próbuj
Na nowo swoje życie zbuduj
Bo coś umarło bezpowrotnie
Byliśmy razem, ale samotnie.

Niebo wylewa dziś deszczu strugi
Był jeden raz i ten drugi 
Dlatego płaczesz znów jak ono
Jak się to skończy już wiadomo

Przecieram oczy wierzchem dłoni
W spokoju się zanurzam toni
Wsłuchuję się w znajome dźwięki 
I już nie słyszę w nich udręki…

                             /gabush/




niedziela, 31 marca 2013

Zmiana


Zmiana

Czasem jesli ktoś zmienia się tylko i wyłącznie dla drugiej osoby , nie dla siebie , ja niestety mam wątpliwości na ile ta zmiana będzie długotrwała… Bo , żeby zmienić siebie naprawdę i na  dłużej , może na zawsze , trzeba do tego dojrzeć emocjonalnie i zrobić to z przekonaniem , czuć wewnętrzną potrzebę tej zmiany .Pozorna zmiana ,żeby zatrzymać kogoś ,żeby tylko osiągnąć swój cel , jest balansowaniem na krawędzi. Bardzo wiele pracy, wiary i wysiłku to kosztuje, zmienić prawdziwie swoje przyzwyczajenia, a przede wszystkim zmienić swoją mentalność.  Wygodniej , bezpieczniej jest żyć według znanych sobie schematów, natomiast odkodować własne stereotypy , cholernie trudne do wykonania ... 

Bardzo stary obraz z maleńkich koralików
pamiątka rodzinna
Autor :nieznany 

Święta Wielkiej Nocy przynoszą okazję do zadumy ...Czy zawsze potrzeba wstrząsu , kataklizmu  w naszym życiu, żeby innych dostrzec,  zaakceptować , uszanować , nie oceniać zbyt pochopnie , żeby nie osądzać według swojej miary... żeby winę najpierw w sobie zobaczyć  ???   




czwartek, 14 marca 2013

Życie i śmierć

   
Kiedy coś w nas umiera jest ból i cierpienie ,żal i łzy , ja swoich łez nie zliczę ,było ich dużo w moim życiu ,zbyt dużo ...Ale wiem ,że jak coś umiera to trzeba się z tym pogodzić ,bo to znak ,że narodzi się coś nowego , innego ,może lepszego i znów jak to bywa przy narodzinach będzie ból i łzy ,takie jest całe nasze życie , Życie i Śmierć (nie tylko w sensie fizycznym ) przeplatają się nawzajem ,są nierozerwalnie ze sobą złączone .A co do prawdziwej ,fizycznej śmierci to ja się już przestałam bać ,a nawet staram się tak postrzegać każdy dzień jakby jutra miało nie być ,to nie jest takie łatwe ,bo kiedy się denerwujemy ,krzyczymy nie zastanawiamy się nad jutrem, nad tym jakimi zapamiętają nas nasze dzieci ,inni ludzie .
Czasem chciałam nie mieć tych wszystkich refleksji , życie wydaje się prostsze jeśli nie masz w nim dylematów egzystencjalnych ,ale stawianie trudnych pytań ,a zwłaszcza sobie jest potrzebne  ,bo odpowiedzieć na te najtrudniejsze musisz uczciwie ,tu nie ma  miejsca na kombinacje ,jeśli spojrzysz na to w ten sposób ,spojrzysz przed sobą prawdzie w oczy to i w realnym życiu już niczego nie chcesz udawać ,chcesz być szczery i prawdziwy  ,niezależnie od tego jak ocenią to inni  Z tej drogi już nie ma odwrotu ...










piątek, 1 marca 2013

Anioł Stróż


Kiedy pewnego dnia ,14 lat temu ,zmarła moja ukochana babcia Lola ,bardzo płakałam i nigdy nie zapomnę tego, co wtedy czułam. To była przerażająca pustka .Tak wiele chciałam jej jeszcze powiedzieć ,tak wiele rzeczy z nią wspólnie zrobić ,ale było już za późno. Bardzo ją kochałam ,bo była niesamowitą ,ciepłą ,wrażliwą i dowcipną kobietą .To kim jestem teraz ,zawdzięczam  również jej .Ale cały czas mam takie dziwne uczucie ,że ona mnie nie opuściła. Tak często czuję jej bliską obecność w różnych sytuacjach, że zaczęłam mysleć : każdy powinien mieć swojego Anioła Stróża. Jestem już naprawdę "dużą dziewczynką " ale wierżę ,że ona jest moim Aniołem .

Guardian Angel

I cried a lot 14 years ago .One day my beloved grandma Lola died and I never forget what I felt  at that time .It was a terrifying void .So many words I wanted to tell her .So many things I wanted to do with her .
And It was too late . I loved her very much because she was an amazing ,warm, sensitive and witty woman.
That , who I am now I also owe her.
But I have all the time that strange feeling that she didn`t desert me .
I often feel her close presence  in different situation that I started thinking : everyone should have a guardian angel .
I`m already a big girl ,but I believe : She is my ANGEL



                 .

sobota, 23 lutego 2013

Słowa


Kiedyś łatwo było mi wierzyć w słowa , zwłaszcza takie ,które chciałam usłyszeć .Ale teraz wiem ,że najpiękniejsze nawet słowa, niepoparte czynami,  możemy równie dobrze wyrzucic do kosza . Wszystko można powiedzieć ,wszystko co się chce i również nie chce ,ale czasem musi .Żałujemy często tych wypowiedzianych i tych usłyszanych .Najbardziej prawdziwe jednak są tylke słowa ,które maja odzwierciedlenie w konkretnym działaniu .Szczere potrafią jednocześnie zranić,ale i uświadomić prawdę ,a takie ,które poprzez to ,co robimy ,wypowiadać nie musimy ,są bezcenne... 







niedziela, 17 lutego 2013

Intuicja





Słowa dotąd niewypowiedziane 
Niewielkie mają już znaczenie 
Ciepłe twe dłonie jak wspomnienie dane 
Odległym stają się marzeniem                                                          

Dystansu uczyć sie najmocniej
                                 będę 
choć  nie jest łatwo wcale

Oddzielam rozum od emocji

lecz kochać i marzyć będę dalej …



Marzeniom swym mówię Buon Giorno 

Popłynąć chcę z beztroski  nurtem.
Zbyt mocno  pragnąć Cię nie wolno

Zapomnieć    to jest takie trudne…






Szczęścia podzielić nawet nie próbuję

Możemy je dać tylko sami sobie. 

Za to , co dałeś mi, losowi dziękuję 

Za to , czego nie mogłeś -Tobie . 



Siły swej w słabościach szukam 

Starannie unikając ciosów.
Do drzwi przeznaczenia stukam     słuchając intuicji głosu
                                          /gabush/

środa, 13 lutego 2013

Głos


Zadając pytanie , czy słucham swojego wewnętrznego 
głosu , uświadomiłam sobie jedną bardzo ważną rzecz dotyczącą intuicji. Kiedyś nie potrafiłam nic usłyszeć , a to, co wydawało mi się wewnętrzną podpowiedzią ,było tylko złymi myślami ,które podszeptywały nierzadko błędne rozwiązania. Tak się działo ,bo byłam pełna złych uczuć, negatywnych emocji w tym również do siebie samej. Ludzie zranieni życiowo, a przez to bardziej wrażliwi w żaden sposób nie są w stanie "usłyszeć siebie ".W chwili kiedy otworzyłam się, stałam się jednocześnie zrównoważona ,spokojna , pełna empatii , ale zarazem asertywna. Teraz wiem , że to ,co intuicyjnie robię, myślę jest korzystne dla mnie i mojej psychiki , że nie działam destrukcyjnie ani na siebie, ani też  na nikogo innego.
Patrzę czasem za siebie , ale nie odwracam się by zawrócić . Już zawsze będę po swojej stronie...




wtorek, 12 lutego 2013

Smak





Często myślę , że życie daje nam "po garach " żebysmy mogli poczuć jego prawdziwy smak. 
Nic na to nie poradzę , że kojarzy mi sie z jedzeniem ... :)


Z  życiem jest jak z potrawami , tyle w nim smaków,zapachów,kolorów i wszystkie powinniśmy poznać, spróbować , żeby powiedzieć czy nam smakuje czy nie. Tak jak w jakimkolwiek daniu smaki wzajemnie się przenikaja i uzupełniają , tak i w codziennym życiu nie brak nam  żalu (gorzki) miłości (słodki) łez (słony)  Nieustannie się  przeplataja tworząc niepowtarzalną i kolorową mieszankę ,a przez to jakże wyjątkową ...
Dopóki sami czegoś nie przeżyjemy ,nie mamy pojęcia co czuje ktoś inny, to jakby patrzeć na talerz pełen sałatki, a nawet jej nie dotknąć ustami ...
Im więcej dni przeżywam tym bardziej "smakuję" życie ...oczywiście czasem szybko "prosto z patelni" ale coraz częściej delektuję się wykwintnymi potrawami bez pośpiechu  ...















             


poniedziałek, 11 lutego 2013

Zatrzymać się


Na pewnym etapie zdałam sobie sprawe , że wszystko ,absolutnie wszystko ,co się dzieje wokół mnie pędzi w jakimś szalonym tempie . Przestałam mieć jakąkolwiek kontrolę nad większością spraw ,miałam odczucie, że z każdym dniem coraz mniej mam czasu na refleksję ,zastanowienie się czy właśnie tak chcę dalej żyć ,na zadawanie jakichkolwiek  pytań w tej pogoni zaczęło brakować mi sił i ochoty .Ciągle powtarzałam :  "Nie mam na nic czasu "  Życie przelatywało mi  przez palce ,coraz szybciej ,nie dając nic oprócz odczucia ,że nie tak chcę dalej żyć .NIE tak !!! Czy to nadmiar obowiązków sprawia ,czy sami zapędzamy się w ten "kozi róg"  nie zważając na to często sam organizm wysyła sygnały "zmęczenia materiału"  ??? Aż nadszedł moment kiedy powiedziałam wreszcie STOP ,zatrzymałam się ...

 "Znajdź czas na odpoczynek fizyczny ,na relaks ,na pasje, na przyjemności , znajdź wreszcie równowagę w swoim życiu pomiędzy pracą ,domem,obowiązkami a tym co wiąże sie z radością życia w każdym jego wymiarze " -  to słowa,  które niemal codziennie powtarzam sobie jak mantrę...

Znajduję przyjemność choćby w tak prozaicznej czynności jak spokojne wypicie filiżanki ulubionej herbaty . Już nie mówię do nikogo : "nie mam czasu ! "  Teraz czasu mam dużo ,bo priorytety mi się zmieniły..






środa, 23 stycznia 2013

Dym





DYM

_______________


Mówiłam sercu : LUZ !                                

Emocjom zaś : wystarczy już ! 

Puzzle swe składałam .

                                         Cóż...

Nagle rozsypał sie ten obraz z piachu

Mamiąc pocałunkami i pieszczotą błahą 


Iskra, na nowo, wzniecona niechcący

 zostawić musi ,łzami zalana ,dym dławiący...

                                                        pośród szarości...

Beznadziejny , aż ,nic nie znaczący

By rozwiał się tak ,jak się rozwiewa wątpliwości ...

                                                                 /gabush/
                                                                       

Książki


Kiedy się człowiek czuje zagubiony zaczyna szukać pomocy w dziwnych czasem miejscach .Książki były dla mnie początkowo najlepszym terapeutą ,wiele pytań odnalazło właśnie w nich odpowiedzi. Przez rok pochłonęłam ich mnóstwo ,ponad pięćdziesiąt (pewnie znacząco podnosząc niechlubną średnią krajową :)) Czasem kupowałam książki,  ale najczęściej zdawałam się , wierząc w przeznaczenie,  na to ,co pożyczą mi znajomi, przyjaciele,pozostawiając im samym możliwość wyboru.
Czuję ,że z każdą następną,przeczytaną zaczynam coraz lepiej rozumieć i poznawać siebie, swoje pragnienia ,uczę się właściwie je wyrażać , po prostu , że idę właściwą Drogą ...
A następstwem tego jest większe poczucie własnej wartości , które daje mi niewiarygodną wręcz siłę ....






wtorek, 22 stycznia 2013




     "Nie ma drogi do szczęścia ,
       to szczęście jest drogą  ." 
                                        Budda 


Źródło




Zacznę od początku .Od końca to bez sensu...przecież :)
Moja ukochana babcia Lola  mówiła często :
"jeśli masz jakiś problem zawsze wracaj do jego źródła "
A naprawdę mądrą kobietą była....
Czasem trzeba sięgnąć bardzo daleko wstecz ,żeby zrozumieć sedno ,wnikliwie przeanalizować różne okoliczności ,które zaprowadziły do sytuacji problemowej. Wtedy jest łatwiej odnaleźć rozwiązanie .
Ja sobie zdałam sprawę w pewnym momencie mojego życia ,że pozornie wszystko mam co potrzeba ,rodzinę ,męża ,dzieci ,pracę ,dom ale czuję ,że nie do końca wszystko jest tak jakbym chciała ,to bardzo trudno określić na czym to polega,to był jakiś taki niedosyt ,takie uczucie ,że byłam zadowolona ,ale szczęśliwa już nie .To poczucie sprawiało ,że zaczęłam szukać ,z czym się może ten niedosyt wiązać.
Zawsze wszystko robiłam dla innych ,żeby ich zadowolić ,o sobie myslałam na samym końcu ,tak jakbym nie była warta ,żeby coś zrobić dla siebie samej, ,uważałam ,że to egoistyczne .
Aż nadszedł moment i to był mój kamień milowy, że zdałam sobie sprawę z prostego faktu: jeśli  nie potrafię pokochać siebie i zaakceptować w pełni , nie będę umiała pokochać innego człowieka prawdziwie ,nie będę lubić ludzi ,takimi ,jacy są .
Od tego zaczęła się  przemiana ..:) )



poniedziałek, 21 stycznia 2013

Aż tyle ...


AŻ TYLE..
_____________

Gubiłam wciąż do celu drogę
Miotając się o szyby okien
Wiedziałam , zmienić nic nie mogę
Niespiesznie idąc równym krokiem

W chwili gdzie Śmierć się łączy z  Życiem
 Wraz z pulsu oszalałym biciem
Dotknięcie poczułam zaledwie raz
Lecz wiem ,że obok była cały czas

Mądrością czuję teraz siły morze
Choć ciało kruche jak motyle
Nie walczę już , nic to nie pomoże 
Tylko tyle ...? A może AŻ TYLE …? 
     
           /gabush/

Początek


Kiedy się dziś dowiedziałam ,że zmarł mój dobry znajomy , przypomniałam sobie o tym ,jak sama pięć lat temu omal nie zginęłam, przez ułamek sekundy znalazłam się wtedy w punkcie ,gdzie Smierć się łączy z Życiem. Ponownie przyszła refleksja, że dzis jestem/isnieję ,ale jutra już dla mnie może nie być i pozostanę tylko w pamięci ludzi ,z którymi się przez całe dotychczasowe życie zetknęłam ,choćby czasem na krótką chwilę.To jest takie wzajemne oddziaływanie i tylko od nas zależy ile będziemy sami przekazywać innym ludziom siebie/swojej energii i na ile jesteśmy w stanie usłyszeć  co inni mają nam do powiedzenia.

Ponad rok temu utraciłam poczucie sensu życia ,to było szokujące przeżycie ,całe życie na coś lub kogos czekałam ,byłam  pełna nadziei ,do czegoś dążyłam ,wydawało mi się ,że mam marzenia ,aż nagle przyszedł taki dzień ,że nic nie było ważne i miałam wrażenie ,że równie dobrze mogłoby mnie nie być .
Od tamtego momentu rozpoczeła sie moja fascynująca, ale zarazem bardzo trudna podróż "w głąb siebie" Bardzo ciężka to przeprawa przez chaszcze własnego umysłu,mnóstwo nieprzewidzianych rzeczy na mnie czekało ,nie zdawałam sobie sprawy jak będzie ciężko ,tym ciężej , że przed samym sobą nie ma ściemy, trzeba uczciwie spojrzeć w lustro ,ale wiedziałam ,że chcę iść naprzód, bo dalej czeka na mnie coś ,co sprawi ,że będę pełna spokoju i wewnętrznej równowagi.. Czułam to ,wprawdzie podświadomie ,ale czułam...To jak ledwo dostrzegalny błysk wschodzącego słońca...:)


Chcę się tym podzielić ...bo odnaleźć to ,CO  w życiu najważniejsze ,nie jest wcale proste..