Tego jednego szukam dnia
Powrotną chcąc odnaleźć drogę
Co zgubił się w chaosie spraw
Co kłamstwa piętnem dusił żar
I w otchłań żalu gnał
Dlaczego wciąż nie mogę....?
Skąd strachu tyle we mnie
Czym głupia albo podła
Czy słaba ,może zła
Miotam się nadaremnie
Gdyby tak cofnąć czasu bieg
W porę zarzucić liny
Wyciągnąć na bezpieczny brzeg
Odkupić zaprzeszłe winy...
/gabush/
truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak
niedziela, 30 grudnia 2018
niedziela, 9 grudnia 2018
Skorupa
Myśli upchane do skorupy
Nieodczytany w butelce list
chciałoby się na skróty
Tą drogą dalej iść
do miejsca
gdzie latarnik zapala latarnie
czasu nie liczy nikt
gdzie wszystko wygląda realnie
Lecz cały świat gdzieś znikł
W błękitnej szarości czuć ciszę
dotrzeć tu mrok nie może
Wtem głos z oddali słyszę
Jak zimno dziś na dworze...
/gabush/
Nieodczytany w butelce list
chciałoby się na skróty
Tą drogą dalej iść
do miejsca
gdzie latarnik zapala latarnie
czasu nie liczy nikt
gdzie wszystko wygląda realnie
Lecz cały świat gdzieś znikł
W błękitnej szarości czuć ciszę
dotrzeć tu mrok nie może
Wtem głos z oddali słyszę
Jak zimno dziś na dworze...
/gabush/
czwartek, 5 lipca 2018
Et lux in tenebris lucet
Nie znała siły swojej
Póki nie pękła na dwoje
By w najtrudniejszej godzinie
Sobie zaufać jedynie
Kości wygrzebując z popiołu
Odzyskawszy pełnię spokoju
Pojęła, że
Nawet w najgłębszej kipieli
Iskra płomień roznieci
A tym którzy zwątpili,
Światłość w ciemności zaświeci...
/ gabush/
Póki nie pękła na dwoje
By w najtrudniejszej godzinie
Sobie zaufać jedynie
Kości wygrzebując z popiołu
Odzyskawszy pełnię spokoju
Pojęła, że
Nawet w najgłębszej kipieli
Iskra płomień roznieci
A tym którzy zwątpili,
Światłość w ciemności zaświeci...
/ gabush/
czwartek, 15 marca 2018
Burza przed ciszą
Już zarys celu się wynurza
Niczym wierzchołek spośród mgieł
Jeszcze przed ciszą nadciąga burza
Lecz wkrótce się rozlegnie śmiech
Do góry podniesiona głowa
Łkań to niechybny koniec
Niech prawdę ubraną w słowa
Potwierdzą posiwiałe skronie
/ gabush/
Niczym wierzchołek spośród mgieł
Jeszcze przed ciszą nadciąga burza
Lecz wkrótce się rozlegnie śmiech
Do góry podniesiona głowa
Łkań to niechybny koniec
Niech prawdę ubraną w słowa
Potwierdzą posiwiałe skronie
/ gabush/
piątek, 5 stycznia 2018
Opowieść
W hipotetycznej opowieści
O dwojgu zwykłych ludzi
Kiedy zabraknie treści
Emocji nic nie wzbudzi
I bez wątpienia
Jeśli by chcieć coś więcej
Powiedzieć od siebie, dodać
Już nie ma to znaczenia
A w tym momencie
Łzy każdej uronić szkoda
Na tym historii finał
Nie nastąpi dalszy ciąg
Zbędna cyniczna mina
Końcowy słychać gong.
/ gabush/
O dwojgu zwykłych ludzi
Kiedy zabraknie treści
Emocji nic nie wzbudzi
I bez wątpienia
Jeśli by chcieć coś więcej
Powiedzieć od siebie, dodać
Już nie ma to znaczenia
A w tym momencie
Łzy każdej uronić szkoda
Na tym historii finał
Nie nastąpi dalszy ciąg
Zbędna cyniczna mina
Końcowy słychać gong.
/ gabush/
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)