truskawka

truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak

wtorek, 27 maja 2014

Muzyka

Pewien poziom równowagi w różnych trudnych sytuacjach osiągałam i nadal osiągam dzięki muzyce .Zwłaszcza dużo jej w moim codziennym życiu kiedy natłok myśli jest tak obezwładniający ,że nie pozwala mi czytać książek ze zrozumieniem ,a czytanie to jedna z tych rzeczy ,które mi osobiście przynoszą ogromną radość i spokój ..Przeważnie jest tak ,że odkrywam i wyłapuję w poszczególnych utworach i tekstach coś oddającego podobna sytuację zyciową i mój obecny nastrój .To pozwala na takie poukładanie myśli i skierowanie ich na właściwe tory ,żebym mogła nadal normalnie funkcjonować .To jakby inny wymiar "rozmowy" z kimś ,kto ma zbliżone przeżycia i doświadczenia . Choć w  morzu muzyki ,która mnie zewsząd zalewa niełatwo znależć coś ,co mi odpowiada zarówno pod względem brzmienia jak i tekstu ,szukam intensywnie .Wiem ,że z niej zaczerpnę dla siebie kiedy trzeba zarówno energię jak i spokój ,ale też  inspirację ,a często również optymizm  ....
Zdarzają sie jednak takie wyjątkowe sytuacje w życiu kiedy CISZA to najlepsza muzyka dla uszu ...


środa, 21 maja 2014

Życie



Chemicznym zapisane ołówkiem 
Wyblakłe na kartce pożółkłej 
           Przekreślone ,ścierane ,bez dat 
Zostawia na papierze ślad 


Spisuję je teraz na nowo 
Starannie ważę każde słowo 
Przykładam się litera po literze 
Tym razem w SIEBIE wierzę ...
                               
                                 /gabush/






Life

written with a chemical pencil
faded on a yellowed piece of paper
crossed out ,rubbed off,without dates
leaving a mark on the sheet

every single word is important to me
every letter I am writing carefully
Now I am coming back to the beginning
Now I believe in myself


                                   /gabush/

sobota, 17 maja 2014

Profesor

W liceum uczył mnie matematyki Profesor ,starszy ,mocno schorowany ,który na lekcji wymagał absolutnej koncentracji ,nie znosił jeśli ktoś rozmawiał albo rozglądał się wokół ,albo w ogóle nie uważał .Wtedy te lekcje wydawały mi się horrorem i jakimś totalnym nieporozumieniem ,nie doceniałam wówczas jak wiele chciał wiedzy przekazać ,jakby się bał ,że nie zdąży .Ja osobiście miewałam często wrażenie ,że jest tak schorowany i zmęczony ,że może nie przyjść na następna lekcję .Zdarzały się często takie sytuacje ,że pisał coś kredą na tablicy ,a lewą ręką dosłownie za chwilę już mazał za pomocą gąbki ,nie było szans ,żeby za nim nadążyć bez maksymalnego skupienia na tym co dokładnie w danej chwili pisał .



O tym ,że trzeba się cieszyć ta daną chwilą ,tu i teraz  i życ nią prawdziwie ,juz wiem ,ale uświadomiłam sobie tez ,że takie postrzeganie teraźniejszości wymaga koncentracji .Nie chodzi mi o nerwowe sprężenie  i trwanie w gotowości jak przed walką ,ale o dostrzeganie szczegółów i odbieranie  codzienności jako czegoś niezwykłego .Nietrudno jest w prozaicznych czynnościach odnaleźć cos magicznego ,niepowtarzalnego .By pomalować swoją rzeczywistość wystarczy odrobina "dziecięcej " wyobraźni i tego przypisywanego zwlaszcza dzieciom  bezgranicznego zaangażowania, skupienia  i  otwartości .
Czy to wystarczy by przeżyć wszystko co nas spotyka i czego doświadczamy tak w pełni i dojrzale z radością ???




piątek, 16 maja 2014

Potwór

Nie lubie ciemności . Już nie boję się tak jak dawniej ,ale niepokój  nadal się czasem pojawia .To pewnie dlatego ,że w dzieciństwie moja starsza siostra często mnie straszyła właśnie w ciemności . Sądzę ,że dla niej była to dobra zabawa ale ja byłam przerażona ,nie potrafiłam sobie z tym "potworem " długo poradzić ...
Dopiero później zaczęłam o ciemności mysleć jak o cieniach /potworach jakie rzucaja na ścianę, na przykład ,nasze dłonie i palce oświetlone lampką , przecież te ogromne cienie są w rzeczywistości niegroźne i mniejsze niz sie  wydaje .


Tak samo postępuję kiedy pojawiają się w moim życiu sytuacje kryzysowe  , a problemy sie piętrzą i narastają .Ja nie pozwalam ,zeby "potwór "urósł .,a tak sie działo kiedy siedział w głowie sam  Nie chowam głowy w piasek ,tak byłoby najłatwiej , nie mówić o problemie ,zamknąć oczy to może sam zniknie ...Ja  właśnie robię na przekór ,analizuję ,szukam rozwiązania ,rozmawiam o nim z zaufanymi ,bliskimi ludźmi  "oświetlam " go, oswajam się z nim  ,żeby nie był taki straszny ,żeby myśl o nim mnie nie paraliżowała .Staram się pamiętać ,że nie jestem sama ,że są wokół ludzie ,którzy często sami proponują  pomoc ,że jesli ogarnę początkowe emocje to rozum podpowie rozwiązanie i z perspektywy czasu grożny tygrys okazuje się ,wprawdzie dzikim, ale tylko małym kotem ..







poniedziałek, 12 maja 2014

Pewność

Kazimiera Iłłakowiczówna

Pewność

O źdźbło opartą pewność mieć,
wzór zapisany na wodzie...
"Ufasz?" - "Nie!"
"Widzisz co?" - "Ciemno"...
Ano... To też jakiejś pewności rodzaj.

piątek, 9 maja 2014

Puzzle

Praktycznie cały mój blog poświęciłam temu ,żeby opisać jak ja doszłam do tego momentu ,w którym jestem teraz ... Uczucie szczęścia to stan umysłu ,to nie tylko ukochana osoba i jej akceptacja.,brak problemów ,to coś znacznie więcej ,to jakby inny wymiar rzeczywistości ...

Ja poczułam w sercu ,w środku w sobie ,w umyśle i w trzewiach to, co nazywam szczęściem własnie wtedy kiedy świat całkiem mi sie zawalił ,kiedy to miłość straciłam, że ona we mnie umarła  i zdałam sobie sprawę z tego ,że zbyt uzależniałam swoje poczucie szczęścia od akceptacji drugiej osoby a zwłaszcza ukochanej i wydawało mi sie ,że bez niej nie jestem w stanie normalnie funkcjonować ,oczywiście ,że każdy potrzebuje akceptacji i miłości ,ale stawianie swojego szczęścia na szali z miłością to byłby dla mnie powrót do tego co było wcześniej i obojętne jak do tego w tej chwili podchodzę i jak mi to teraz potrzebne powinnam pomyśleć też o tym co juz osiągnęłam w ostatnim czasie ,otworzyłam sie na nowo na innych ludzi ,pomyslałam o swoich marzeniach ,o sobie w inny sposób ,o tym ,że jestem wartościowym człowiekiem ,o swoich pasjach i o swoich pragnieniach ...widzę ilu dookoła mnie jest życzliwych ludzi ,nabrałam odwagi by mówić o swoich problemach otwarcie (przede wszystkim przed samą sobą umieć je sprecyzować ) i mieć odwagę poprosić o pomoc innych, nawet obcych ludzi .

Szczęście zawsze utożsamiałam z akceptacja kochanej osoby zapominając o tym ,że poczucie szczęścia to tak naprawdę spokój jaki mam w umyśle kiedy wiele rzeczy i spraw idzie niekoniecznie po mojej myśli ...zdawało mi sie ,ze dotychczasowe lata to stracone lata a tak naprawdę widzę jak wiele mnie one nauczyły i wiem ,że nie chcę się od nowa "zagrzebac" w uzależnienie od drugiej osoby .

Czy ktoś jest szczęśliwy tak do końca i w pełni na 100%... ?? Życie nie toczy sie tak jak sobie zaplanujemy ...Sama doskonale wiem ,że tak  jest...

Te puzzle ,poszczególne fragmenty, każdy składa sam w życiu ,im więcej w nich częsci pasujących do siebie (pasje ,a co sie z tym wiąże miłe spędzanie wolnego czasu ,satysfakcja z pracy ,dobre zdrowie ,fajne relacje z rodziną ,wsparcie choćby tylko kilkorga przyjaciół,,bycie rodzicem mądrym i dojrzałym + miłość ukochanej osoby ) tym pełniejszy obraz sie nam wyłania .Zdarza sie czasem ,że jeden element się nie daje dopasować ,ale wtedy i tak konstrukcja jest w miarę stabilna ,jeśli jednak większość rzeczy próbowałam naraz dopasowywać do siebie to miałam  poczucie zagubienia i porażki ...
Dzis czas się dla mnie zatrzymał ponownie...potrzebowałam tego ...Musiałam mieć pewność, że ważna życiowa decyzja ,którą właśnie podjęłam jest właściwa ..zdałam sobie sprawę z własnych słabości i lęków..., jeśli bym sie z tym nie uporała zawsze bym wracała do :" Co by było gdyby ..." Dzis zdałam sobie sprawę ze nie moze być " gdyby " Mam w końcu Pewność ,cóż ,że "o źdżbło opartą ", ale jednak Pewność ... To w czym tkwiłam dotychczas zabierało mi przez lata radość , tak niezauważalnie,podstępnie ... A ja pragnę żyć tak jak umiem najlepiej , być dobrym pozytywnym człowiekiem , pełną energii kobietą ,cieszącą się każdym dniem ...uśmiechającą sie do siebie rano w lustrze codziennie ,bez względu na okoliczności.
Uświadomiłam sobie ze przez lata bardzo mało sie uśmiechałam... byłam smutna ,bardzo smutna ...

Teraz szczerze uśmiecham się do ŻYCIA...i ludzi .
Czuję prawdziwe SZCZĘŚCIE ...