Praktycznie cały mój blog poświęciłam temu ,żeby opisać jak ja doszłam do tego momentu ,w którym jestem teraz ... Uczucie szczęścia to stan umysłu ,to nie tylko ukochana osoba i jej akceptacja.,brak problemów ,to coś znacznie więcej ,to jakby inny wymiar rzeczywistości ...
Ja poczułam w sercu ,w środku w sobie ,w umyśle i w trzewiach to, co nazywam szczęściem własnie wtedy kiedy świat całkiem mi sie zawalił ,kiedy to miłość straciłam, że ona we mnie umarła i zdałam sobie sprawę z tego ,że zbyt uzależniałam swoje poczucie szczęścia od akceptacji drugiej osoby a zwłaszcza ukochanej i wydawało mi sie ,że bez niej nie jestem w stanie normalnie funkcjonować ,oczywiście ,że każdy potrzebuje akceptacji i miłości ,ale stawianie swojego szczęścia na szali z miłością to byłby dla mnie powrót do tego co było wcześniej i obojętne jak do tego w tej chwili podchodzę i jak mi to teraz potrzebne powinnam pomyśleć też o tym co juz osiągnęłam w ostatnim czasie ,otworzyłam sie na nowo na innych ludzi ,pomyslałam o swoich marzeniach ,o sobie w inny sposób ,o tym ,że jestem wartościowym człowiekiem ,o swoich pasjach i o swoich pragnieniach ...widzę ilu dookoła mnie jest życzliwych ludzi ,nabrałam odwagi by mówić o swoich problemach otwarcie (przede wszystkim przed samą sobą umieć je sprecyzować ) i mieć odwagę poprosić o pomoc innych, nawet obcych ludzi .
Szczęście zawsze utożsamiałam z akceptacja kochanej osoby zapominając o tym ,że poczucie szczęścia to tak naprawdę spokój jaki mam w umyśle kiedy wiele rzeczy i spraw idzie niekoniecznie po mojej myśli ...zdawało mi sie ,ze dotychczasowe lata to stracone lata a tak naprawdę widzę jak wiele mnie one nauczyły i wiem ,że nie chcę się od nowa "zagrzebac" w uzależnienie od drugiej osoby .
Czy ktoś jest szczęśliwy tak do końca i w pełni na 100%... ?? Życie nie toczy sie tak jak sobie zaplanujemy ...Sama doskonale wiem ,że tak jest...
Te puzzle ,poszczególne fragmenty, każdy składa sam w życiu ,im więcej w nich częsci pasujących do siebie (pasje ,a co sie z tym wiąże miłe spędzanie wolnego czasu ,satysfakcja z pracy ,dobre zdrowie ,fajne relacje z rodziną ,wsparcie choćby tylko kilkorga przyjaciół,,bycie rodzicem mądrym i dojrzałym + miłość ukochanej osoby ) tym pełniejszy obraz sie nam wyłania .Zdarza sie czasem ,że jeden element się nie daje dopasować ,ale wtedy i tak konstrukcja jest w miarę stabilna ,jeśli jednak większość rzeczy próbowałam naraz dopasowywać do siebie to miałam poczucie zagubienia i porażki ...
Dzis czas się dla mnie zatrzymał ponownie...potrzebowałam tego ...Musiałam mieć pewność, że ważna życiowa decyzja ,którą właśnie podjęłam jest właściwa ..zdałam sobie sprawę z własnych słabości i lęków..., jeśli bym sie z tym nie uporała zawsze bym wracała do :" Co by było gdyby ..." Dzis zdałam sobie sprawę ze nie moze być " gdyby " Mam w końcu Pewność ,cóż ,że "o źdżbło opartą ", ale jednak Pewność ... To w czym tkwiłam dotychczas zabierało mi przez lata radość , tak niezauważalnie,podstępnie ... A ja pragnę żyć tak jak umiem najlepiej , być dobrym pozytywnym człowiekiem , pełną energii kobietą ,cieszącą się każdym dniem ...uśmiechającą sie do siebie rano w lustrze codziennie ,bez względu na okoliczności.
Uświadomiłam sobie ze przez lata bardzo mało sie uśmiechałam... byłam smutna ,bardzo smutna ...
Teraz szczerze uśmiecham się do ŻYCIA...i ludzi .
Czuję prawdziwe SZCZĘŚCIE ...