Dopiero później zaczęłam o ciemności mysleć jak o cieniach /potworach jakie rzucaja na ścianę, na przykład ,nasze dłonie i palce oświetlone lampką , przecież te ogromne cienie są w rzeczywistości niegroźne i mniejsze niz sie wydaje .

Tak samo postępuję kiedy pojawiają się w moim życiu sytuacje kryzysowe , a problemy sie piętrzą i narastają .Ja nie pozwalam ,zeby "potwór "urósł .,a tak sie działo kiedy siedział w głowie sam Nie chowam głowy w piasek ,tak byłoby najłatwiej , nie mówić o problemie ,zamknąć oczy to może sam zniknie ...Ja właśnie robię na przekór ,analizuję ,szukam rozwiązania ,rozmawiam o nim z zaufanymi ,bliskimi ludźmi "oświetlam " go, oswajam się z nim ,żeby nie był taki straszny ,żeby myśl o nim mnie nie paraliżowała .Staram się pamiętać ,że nie jestem sama ,że są wokół ludzie ,którzy często sami proponują pomoc ,że jesli ogarnę początkowe emocje to rozum podpowie rozwiązanie i z perspektywy czasu grożny tygrys okazuje się ,wprawdzie dzikim, ale tylko małym kotem ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz