truskawka
Życie daje nam "po garach ",żebyśmy mogli poczuć jego prawdziwy smak
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Szantaż
W poranek wigilijny mijających świąt Bożego Narodzenia zetknęłam się z typowym szantażem emocjonalnym .Ktoś,od kogo bym sie tego nie spodziewała , próbował na mnie wymusić coś ,co nie było wcześniej uzgodnione i w dodatku kompletnie na to nie miałam ochoty .Tak sobie myślę ,że pewnie jeszcze kilka lat temu pozwoliłabym sobą manipulować i wzbudzić w sobie niesłuszne poczucie winy .Ale ja już przecież wiem po co były mi te wszystkie przeczytane książki ,setki rozmów i tysiące godzin własnych refleksji .One dają mi mądrość i siłę ,żeby się umieć odważnie przeciwstawić tego typu zachowaniom. Świadomość ,że inny człowiek próbuje mną manipulować ,żeby osiągnąć swój cel ,nie mając w ogóle na względzie moich uczuć ,pozwoliła mi na uniknięcie wyrzutów sumienia z powodu odmowy i tym samym nastrój wieczoru wigilijnego nie został zepsuty. Na codzień spotykam się z takimi sytuacjami wielokrotnie ,w pracy ,w domu ,gdziekolwiek i tylko ode mnie zależy czy stanę się ofiarą szantażysty czy z pełną świadomością powiem kategoryczne : NIE !
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Nadzieja
Nadzieja pojawia sie zwykle znienacka
Jak zastawiona przez życie zasadzka
Jak podstęp wymyślony przez innych ludzi
Żeby się człowiek nie przestał łudzić
Żeby wciąż walczył krzycząc :Weto!!!
Żeby nie poddał się tuż przed metą !
/gabush/
Jak zastawiona przez życie zasadzka
Jak podstęp wymyślony przez innych ludzi
Żeby się człowiek nie przestał łudzić
Żeby wciąż walczył krzycząc :Weto!!!
Żeby nie poddał się tuż przed metą !
/gabush/
wtorek, 16 grudnia 2014
Okulary
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Wybaczyć sobie
Przyznam się do czegoś ...ja od kilku lat w Wigilię, w pierwszej kolejności, wybaczam najpierw sobie ...
poniedziałek, 17 listopada 2014
Poświęcenie
Co to znaczy poświęcić się śwaidomie ? Jak juz kiedyś pisałam na blogu ,nie chodzę do kościoła na żadne nabożeństwa ,ale będąc w niedzielę w rodzinnym mieście nie odmówiłam sobie "odwiedzin" w ukochanym kościółku ,miałam zamiar tylko wejść na chwilę i "pogadać " z Nim ,ale ,pewnie nie przez przypadek, trafiłam na kazanie ,mądre kazanie ...Zostałam ,żeby dosłuchać do końca .
W życiu każdy niesie jakiś swój krzyż ,cięższy lub lżejszy ,większość ludzi narzeka i nie umie,bądź nie chce się pogodzić z tym ,co ich spotyka .Sama jakiś czas temu miałam podobne odczucia ,był we mnie bunt i żal ,że nie czuje sie w pełni szczęśliwa ,gdy wokół problemy piętrzą się ,odbierając radość życia .Odkąd postrzegam swoje kłopoty jako część świadomego poświęcenia inaczej je zoszę..Nie mam tu na myśli zgody na jakieś męczeństwo ,poniżanie ,znęcanie się ,wyzwiska itd ,co to to nie !!! każdy powinien walczyć o swoją godność .Bardziej chodzi mi o pokorę ,o mądrość wyciągania właściwych wniosków z życiowych doświadczeń ,z błędów ,o umiejętność korzystania z nich przy nastepnych nadarzających się kłopotach .
Odkąd mam takie podejście ,nawet te najtrudniejsze problemy ,wydają się czymś rozwiązywalnym ,możliwym do przeżycia ,są częścią składową życia i codzienności ...
![]() |
| Ikona Autor: Robert Rumin |
W życiu każdy niesie jakiś swój krzyż ,cięższy lub lżejszy ,większość ludzi narzeka i nie umie,bądź nie chce się pogodzić z tym ,co ich spotyka .Sama jakiś czas temu miałam podobne odczucia ,był we mnie bunt i żal ,że nie czuje sie w pełni szczęśliwa ,gdy wokół problemy piętrzą się ,odbierając radość życia .Odkąd postrzegam swoje kłopoty jako część świadomego poświęcenia inaczej je zoszę..Nie mam tu na myśli zgody na jakieś męczeństwo ,poniżanie ,znęcanie się ,wyzwiska itd ,co to to nie !!! każdy powinien walczyć o swoją godność .Bardziej chodzi mi o pokorę ,o mądrość wyciągania właściwych wniosków z życiowych doświadczeń ,z błędów ,o umiejętność korzystania z nich przy nastepnych nadarzających się kłopotach .
Odkąd mam takie podejście ,nawet te najtrudniejsze problemy ,wydają się czymś rozwiązywalnym ,możliwym do przeżycia ,są częścią składową życia i codzienności ...
sobota, 25 października 2014
Iluzja
Złudnych masek juz nawet nie liczę
Kiedy iluzji zasłona opada
A blichtru niknie fasada
Prawdziwe widać oblicze
Nie sposób zaufać od nowa
Gdy naga prawda poznana
Tak łatwo uwierzyć w słowa
Choć później brzmią jak banał
/gabush/
Kiedy iluzji zasłona opada
A blichtru niknie fasada
Prawdziwe widać oblicze
Nie sposób zaufać od nowa
Gdy naga prawda poznana
Tak łatwo uwierzyć w słowa
Choć później brzmią jak banał
/gabush/
czwartek, 16 października 2014
Walka
Węzeł rozsupłać spokojnie
Wniknąć w duszy zakamarki
By nikt nie poległ na tej wojnie
Dziś wiem ,że to nieuniknione
Już w ziemię wbite miecze dwa
Choć łzy popłyną nieraz słone
Bez strachu stawiać czoła
Zdołam ...
Dopóki bitwa trwa.
/ gabush /
środa, 15 października 2014
Być albo nie być ...
Kierowanie się w życiu przede wszystkim emocjami nie jest dobre. Życie potrafiło przywalić tak ,że nieraz traciłam głowę i radość ,wszystko wydawało się bez sensu . Nie mam na mysli jakiś drobnych niepowodzeń ,ale raczej sytuacje przełomowe ,radykalne zmiany ,.Zwykle ogarnia mnie początkowo rodzaj paniki i pierwsze myśli jakie sie pojawiaja to : "Nie poradzę sobie ,nie dam rady ,odpuszczam !!!!" To krzyczy moje serce złapane w sidła własnych emocji .Przychodzi wtedy apatia ,smutek ,bezsenna noc ,koszmar nie do ogarnięcia .Nie pozwalam by trwało to dłużej niż jeden dzień i choć nie mam siły zaczynam logicznie myśleć ,wyłączając serce .Wtedy nagle znajduje rozwiązania ,różne możliwości ,które musze spokojnie przeanalizować i konsekwentnie ,metodycznie wcielać w życie ,bo od tego zależy moje być albo nie być. Zbyt wiele mam do stracenia ,żeby pozwolić sobie na błąd .Własnie mam za sobą aż dwie bezsenne noce ,czuję ,że radykalnie zmieni się wszystko ,ale czuję też ,że ,działając konsekwentnie i spokojnie , poradzę sobie ...To bardzo ważny moment dla mnie samej ,coś takiego jakbym stała na szczycie góry ,przyglądając sie swojemu życiu z perspektywy ,patrząc na nie jak na całość .Wiem ,że juz nic nie będzie takie samo, a ta walka nie będzie prosta ani krótka .,bo przeciwnik jest zdesperowany do tego stopnia ,że może się posunąć do ciosów poniżej pasa Ale jestem silna i wierzę ,że będzie dobrze ...wtorek, 16 września 2014
Ludzie
Spotykam na swojej drodze wielu ludzi ,tak wielu różnych ludzi ,stykam sie z nimi przelotnie ,są dłuższą chwilę lub będa obecni w przeważającej części mojego życia .Każda z tych osób w jakiś sposób na mnie wpływa .Pozytywnie, negatywnie ,a niektórzy w sposób szczególny potrafią na mnie oddziaływać ,czasem nawet nie będąc tego świadomi .Ich słowa ,czyny ,gesty zapadaja mi głęboko w pamięć i w serce ,choć pewnie oni sami nie do końca zdaja sobie sprawę jak silne emocje wywołują .Myślę ,że to jest tak ,że otaczający mnie ludzie kształtowali moją osobowość kiedy byłam nastolatką i dopiero wchodziłam w dorosłość ,a później uczestniczyli w życiowych doświadczeniach ,pozwalając wprawdzie dokonywać własnych wyborów ,ale służąc własną dojrzałością uczyli co jest naprawdę ważne . Uświadomiłam sobie dzięki temu jak istotne są moje własne słowa ,wypowiadane do innych ,jak mogą kogoś zranic lub wręcz odwrotnie dodać otuchy ,pomóc podjąć własną decyzję i jak to co robię wpływa na moje otoczenie .Wiem ,że często to co daję dobrego innym niekoniecznie wróci z ich strony ,na szczęście nie takie są moje intencje ,daje duzo od siebie ,bo zawsze bardziej lubiłam dawać niż brać ,chociaż wykorzystywać się już nie pozwalam . Dlatego unikam rozczarowania ,jeśli ktoś nie odpłaca mi tym samym . Wierzę, że te pozytywne emocje ( podobnie jak te negatywne ) kiedyś wrócą do mnie ,nieważne z której strony ,choć czasem z takiej najmniej spodziewanej .Ale jestem przekonana ,że wrócą, bo dobra energia po prostu przynosi szczęście ...:)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Dla Taty
Czasem upaść trzeba
Nawet dotknąć nieba
Aby wstać silniejszym
Siłą woli ,nie mięśni
Dopóki krew wciąż krąży
Niezmiennie myślę o tym
By to co ważne powiedzieć zdążyć
Już nie odkładać nic na potem
/ gabush/
Nawet dotknąć nieba
Aby wstać silniejszym
Siłą woli ,nie mięśni
Dopóki krew wciąż krąży
Niezmiennie myślę o tym
By to co ważne powiedzieć zdążyć
Już nie odkładać nic na potem
/ gabush/
czwartek, 24 lipca 2014
Akceptacja
Czy można wytłumaczyć komuś co to znaczy czuć prawdziwe szczęście ? Hmm..Prawdziwe ,niezachwaine poczucie szczęścia ma się w umyśle i nic ,absolutnie nic z tego ,co sie dzieje w codzienności nie ma wpływu na ten stan umysłu .To bardzo trudne do objaśnienia ,zwłaszcza ,że sporo rzeczy ,które wydarzają sie w życiu wywołuje w ludziach niezadowolenie ,smutek ,sprzeciw ,a nawet rozpacz do tego stopnia ,że nie potrafią sobie z nimi poradzić emocjonalnie .W moim umyśle pojawia się całkowita , autentyczna akceptacja tego ,co sie wydarza i co ciekawsze ,co może sie wydarzyć w mojej rzeczywistości .Oznacza to ,że nawet jeśli teraz jestem z czegoś niezadowolona ,bo coś idzie nie po mojej myśli ,nawet jeśli żyje z drugim człowiekiem w związku ,który tak naprawdę chce zakończyć, to wiem i czuje ,że to co jest obecnie to sytuacja przejściowa .To nie jest nadzieja ,że coś się zmieni ,tylko pewność, że wcześniej czy później znajdę rozwiązanie ,bo go po prostu szukam ,choć znalezienie wymaga często czasu .,ale pomaga mi w tym cierpliwość .Ta pewność ,że wszystkie doświadczenia czemuś konkretnemu służą ,pozwala nigdy się nie poddawać .W takim postrzeganiu pomaga na pewno niesamowity wręcz wewnętrzny spokój i dystans z jakim podchodzę do wszystkich wydarzeń i okoliczności , które niejednokrotnie sprawiają ,że muszę się zatrzymać ,nawet czasem cofnąć o krok ,by pózniej znów płynąć z nurtem rzeki ...
sobota, 28 czerwca 2014
Wciąż jesteś
Wciąż jesteś rozgwieżdżonym niebem rześkim porannym chłodem
i na śniadanie chlebem
gdy budzę się z wilczym głodem
Zagadką niezmiennie trudną ,
której odgadnąć nie sposób
każdą nutą zgubną
w brzmieniu twego głosu
Milczeniem cię pewnie zaskoczę
słów padło już pewnie tysiąc
twą dłoń wciąż czuję we włosach
łaskocze ...
Mogłabym przysiąc ...
/gabush/
You are still like the starry sky
Fresh cold morning
And bread for breakfast
When I wake up with wolfish hunger
My silence will surprise you
a thousand words have already been told
I still feel your hand in my hair
It tickles ...
I could have sworn
/gabush/
Fresh cold morning
And bread for breakfast
When I wake up with wolfish hunger
My silence will surprise you
a thousand words have already been told
I still feel your hand in my hair
It tickles ...
I could have sworn
/gabush/
środa, 18 czerwca 2014
Przejście
![]() |
| Ikona Autor : Robert Rumin |
środa, 4 czerwca 2014
Dziecko
Kocham moje dzieci ... Bycie rodzicem to najpiękniejsze i zarazem najtrudniejsze co moze być ... Przeżycia związane z momentem kiedy się pojawiają na świecie , kiedy najpierw były w brzuchu ,a juz za chwilke mogłam na nie patrzeć , nie da z niczym porównać ... I wszystkie późniejsze radości i smutki , wszystkie te chwile pamietam dokładnie . Teraz gdy są juz starsze i zaczynają żyć własnym życiem trochę jeszcze będąc w jakiejś zależności ( najczęściej emocjonalno-finansowej :):)) z rodzicami , wiem ,że nie należy oczekiwać od nich wdzięczności za trud wychowania ,za wszystkie nieprzespane noce i stres związany z chorobami ,bo skoro moja miłośc ma być bezwarunkowa ,to wdzięczności nie może oczekiwać
Wielu rodziców chciałoby chronić swoje dzieci do tego stopnia ,że trzymając je pod kloszem ,zabierają im radość dzieciństwa ,.Ja mam świadomość ,że nie mogę być z nimi cały czas i dlatego je uczę , tak własnie widząc rolę mądrego rodzica ,jak samodzielnie podejmować często trudne decyzje i czym się kierować przy ich podejmowaniu ,bo całe nasze życie składa się z codziennych wyborów ..
Wiem jak ważne jest też by w byciu rodzicem nie zatracić siebie do tego stopnia , zeby przestać dostrzegać swoje potrzeby albo , co gorsze , świadomie z nich rezygnować .Dzieci wcale nie oczekują ode mnie poświęcenia i oddawania się w całości im ,pragną tylko miłości , pełnej i bezwarunkowej ,więzi, akceptacji i wsparcia w każdym momencie .Będę tez pamiętać o tym ,że moje dzieci nie chcą się za mnie wstydzić nie tylko z powodu wyglądu ,dlatego o siebie dbam ,ale również z powodu mojego zachowania .
Myślę ,że stan mojej wewnetrznej równowagi pomaga równiez im poczuć spokój ,a może czasem i dumę .

Wielu rodziców chciałoby chronić swoje dzieci do tego stopnia ,że trzymając je pod kloszem ,zabierają im radość dzieciństwa ,.Ja mam świadomość ,że nie mogę być z nimi cały czas i dlatego je uczę , tak własnie widząc rolę mądrego rodzica ,jak samodzielnie podejmować często trudne decyzje i czym się kierować przy ich podejmowaniu ,bo całe nasze życie składa się z codziennych wyborów ..
Wiem jak ważne jest też by w byciu rodzicem nie zatracić siebie do tego stopnia , zeby przestać dostrzegać swoje potrzeby albo , co gorsze , świadomie z nich rezygnować .Dzieci wcale nie oczekują ode mnie poświęcenia i oddawania się w całości im ,pragną tylko miłości , pełnej i bezwarunkowej ,więzi, akceptacji i wsparcia w każdym momencie .Będę tez pamiętać o tym ,że moje dzieci nie chcą się za mnie wstydzić nie tylko z powodu wyglądu ,dlatego o siebie dbam ,ale również z powodu mojego zachowania .
Myślę ,że stan mojej wewnetrznej równowagi pomaga równiez im poczuć spokój ,a może czasem i dumę .
![]() |
| Dodaj napis |

wtorek, 27 maja 2014
Muzyka
Pewien poziom równowagi w różnych trudnych sytuacjach osiągałam i nadal osiągam dzięki muzyce .Zwłaszcza dużo jej w moim codziennym życiu kiedy natłok myśli jest tak obezwładniający ,że nie pozwala mi czytać książek ze zrozumieniem ,a czytanie to jedna z tych rzeczy ,które mi osobiście przynoszą ogromną radość i spokój ..Przeważnie jest tak ,że odkrywam i wyłapuję w poszczególnych utworach i tekstach coś oddającego podobna sytuację zyciową i mój obecny nastrój .To pozwala na takie poukładanie myśli i skierowanie ich na właściwe tory ,żebym mogła nadal normalnie funkcjonować .To jakby inny wymiar "rozmowy" z kimś ,kto ma zbliżone przeżycia i doświadczenia . Choć w morzu muzyki ,która mnie zewsząd zalewa niełatwo znależć coś ,co mi odpowiada zarówno pod względem brzmienia jak i tekstu ,szukam intensywnie .Wiem ,że z niej zaczerpnę dla siebie kiedy trzeba zarówno energię jak i spokój ,ale też inspirację ,a często również optymizm ....Zdarzają sie jednak takie wyjątkowe sytuacje w życiu kiedy CISZA to najlepsza muzyka dla uszu ...
środa, 21 maja 2014
Życie
Chemicznym zapisane ołówkiem
Wyblakłe na kartce pożółkłej
Przekreślone ,ścierane ,bez dat Zostawia na papierze ślad
Spisuję je teraz na nowo
Starannie ważę każde słowo
Przykładam się litera po literze
Tym razem w SIEBIE wierzę ...
/gabush/
Life
written with a chemical pencil
faded on a yellowed piece of paper
crossed out ,rubbed off,without dates
leaving a mark on the sheet
every single word is important to me
every letter I am writing carefully
Now I am coming back to the beginning
Now I believe in myself
/gabush/
sobota, 17 maja 2014
Profesor
W liceum uczył mnie matematyki Profesor ,starszy ,mocno schorowany ,który na lekcji wymagał absolutnej koncentracji ,nie znosił jeśli ktoś rozmawiał albo rozglądał się wokół ,albo w ogóle nie uważał .Wtedy te lekcje wydawały mi się horrorem i jakimś totalnym nieporozumieniem ,nie doceniałam wówczas jak wiele chciał wiedzy przekazać ,jakby się bał ,że nie zdąży .Ja osobiście miewałam często wrażenie ,że jest tak schorowany i zmęczony ,że może nie przyjść na następna lekcję .Zdarzały się często takie sytuacje ,że pisał coś kredą na tablicy ,a lewą ręką dosłownie za chwilę już mazał za pomocą gąbki ,nie było szans ,żeby za nim nadążyć bez maksymalnego skupienia na tym co dokładnie w danej chwili pisał .
O tym ,że trzeba się cieszyć ta daną chwilą ,tu i teraz i życ nią prawdziwie ,juz wiem ,ale uświadomiłam sobie tez ,że takie postrzeganie teraźniejszości wymaga koncentracji .Nie chodzi mi o nerwowe sprężenie i trwanie w gotowości jak przed walką ,ale o dostrzeganie szczegółów i odbieranie codzienności jako czegoś niezwykłego .Nietrudno jest w prozaicznych czynnościach odnaleźć cos magicznego ,niepowtarzalnego .By pomalować swoją rzeczywistość wystarczy odrobina "dziecięcej " wyobraźni i tego przypisywanego zwlaszcza dzieciom bezgranicznego zaangażowania, skupienia i otwartości .
Czy to wystarczy by przeżyć wszystko co nas spotyka i czego doświadczamy tak w pełni i dojrzale z radością ???
O tym ,że trzeba się cieszyć ta daną chwilą ,tu i teraz i życ nią prawdziwie ,juz wiem ,ale uświadomiłam sobie tez ,że takie postrzeganie teraźniejszości wymaga koncentracji .Nie chodzi mi o nerwowe sprężenie i trwanie w gotowości jak przed walką ,ale o dostrzeganie szczegółów i odbieranie codzienności jako czegoś niezwykłego .Nietrudno jest w prozaicznych czynnościach odnaleźć cos magicznego ,niepowtarzalnego .By pomalować swoją rzeczywistość wystarczy odrobina "dziecięcej " wyobraźni i tego przypisywanego zwlaszcza dzieciom bezgranicznego zaangażowania, skupienia i otwartości .
Czy to wystarczy by przeżyć wszystko co nas spotyka i czego doświadczamy tak w pełni i dojrzale z radością ???
piątek, 16 maja 2014
Potwór
Nie lubie ciemności . Już nie boję się tak jak dawniej ,ale niepokój nadal się czasem pojawia .To pewnie dlatego ,że w dzieciństwie moja starsza siostra często mnie straszyła właśnie w ciemności . Sądzę ,że dla niej była to dobra zabawa ale ja byłam przerażona ,nie potrafiłam sobie z tym "potworem " długo poradzić ...
Dopiero później zaczęłam o ciemności mysleć jak o cieniach /potworach jakie rzucaja na ścianę, na przykład ,nasze dłonie i palce oświetlone lampką , przecież te ogromne cienie są w rzeczywistości niegroźne i mniejsze niz sie wydaje .

Tak samo postępuję kiedy pojawiają się w moim życiu sytuacje kryzysowe , a problemy sie piętrzą i narastają .Ja nie pozwalam ,zeby "potwór "urósł .,a tak sie działo kiedy siedział w głowie sam Nie chowam głowy w piasek ,tak byłoby najłatwiej , nie mówić o problemie ,zamknąć oczy to może sam zniknie ...Ja właśnie robię na przekór ,analizuję ,szukam rozwiązania ,rozmawiam o nim z zaufanymi ,bliskimi ludźmi "oświetlam " go, oswajam się z nim ,żeby nie był taki straszny ,żeby myśl o nim mnie nie paraliżowała .Staram się pamiętać ,że nie jestem sama ,że są wokół ludzie ,którzy często sami proponują pomoc ,że jesli ogarnę początkowe emocje to rozum podpowie rozwiązanie i z perspektywy czasu grożny tygrys okazuje się ,wprawdzie dzikim, ale tylko małym kotem ..
Dopiero później zaczęłam o ciemności mysleć jak o cieniach /potworach jakie rzucaja na ścianę, na przykład ,nasze dłonie i palce oświetlone lampką , przecież te ogromne cienie są w rzeczywistości niegroźne i mniejsze niz sie wydaje .

Tak samo postępuję kiedy pojawiają się w moim życiu sytuacje kryzysowe , a problemy sie piętrzą i narastają .Ja nie pozwalam ,zeby "potwór "urósł .,a tak sie działo kiedy siedział w głowie sam Nie chowam głowy w piasek ,tak byłoby najłatwiej , nie mówić o problemie ,zamknąć oczy to może sam zniknie ...Ja właśnie robię na przekór ,analizuję ,szukam rozwiązania ,rozmawiam o nim z zaufanymi ,bliskimi ludźmi "oświetlam " go, oswajam się z nim ,żeby nie był taki straszny ,żeby myśl o nim mnie nie paraliżowała .Staram się pamiętać ,że nie jestem sama ,że są wokół ludzie ,którzy często sami proponują pomoc ,że jesli ogarnę początkowe emocje to rozum podpowie rozwiązanie i z perspektywy czasu grożny tygrys okazuje się ,wprawdzie dzikim, ale tylko małym kotem ..
poniedziałek, 12 maja 2014
Pewność
piątek, 9 maja 2014
Puzzle
Praktycznie cały mój blog poświęciłam temu ,żeby opisać jak ja doszłam do tego momentu ,w którym jestem teraz ... Uczucie szczęścia to stan umysłu ,to nie tylko ukochana osoba i jej akceptacja.,brak problemów ,to coś znacznie więcej ,to jakby inny wymiar rzeczywistości ...
Ja poczułam w sercu ,w środku w sobie ,w umyśle i w trzewiach to, co nazywam szczęściem własnie wtedy kiedy świat całkiem mi sie zawalił ,kiedy to miłość straciłam, że ona we mnie umarła i zdałam sobie sprawę z tego ,że zbyt uzależniałam swoje poczucie szczęścia od akceptacji drugiej osoby a zwłaszcza ukochanej i wydawało mi sie ,że bez niej nie jestem w stanie normalnie funkcjonować ,oczywiście ,że każdy potrzebuje akceptacji i miłości ,ale stawianie swojego szczęścia na szali z miłością to byłby dla mnie powrót do tego co było wcześniej i obojętne jak do tego w tej chwili podchodzę i jak mi to teraz potrzebne powinnam pomyśleć też o tym co juz osiągnęłam w ostatnim czasie ,otworzyłam sie na nowo na innych ludzi ,pomyslałam o swoich marzeniach ,o sobie w inny sposób ,o tym ,że jestem wartościowym człowiekiem ,o swoich pasjach i o swoich pragnieniach ...widzę ilu dookoła mnie jest życzliwych ludzi ,nabrałam odwagi by mówić o swoich problemach otwarcie (przede wszystkim przed samą sobą umieć je sprecyzować ) i mieć odwagę poprosić o pomoc innych, nawet obcych ludzi .
Szczęście zawsze utożsamiałam z akceptacja kochanej osoby zapominając o tym ,że poczucie szczęścia to tak naprawdę spokój jaki mam w umyśle kiedy wiele rzeczy i spraw idzie niekoniecznie po mojej myśli ...zdawało mi sie ,ze dotychczasowe lata to stracone lata a tak naprawdę widzę jak wiele mnie one nauczyły i wiem ,że nie chcę się od nowa "zagrzebac" w uzależnienie od drugiej osoby .
Czy ktoś jest szczęśliwy tak do końca i w pełni na 100%... ?? Życie nie toczy sie tak jak sobie zaplanujemy ...Sama doskonale wiem ,że tak jest...
Te puzzle ,poszczególne fragmenty, każdy składa sam w życiu ,im więcej w nich częsci pasujących do siebie (pasje ,a co sie z tym wiąże miłe spędzanie wolnego czasu ,satysfakcja z pracy ,dobre zdrowie ,fajne relacje z rodziną ,wsparcie choćby tylko kilkorga przyjaciół,,bycie rodzicem mądrym i dojrzałym + miłość ukochanej osoby ) tym pełniejszy obraz sie nam wyłania .Zdarza sie czasem ,że jeden element się nie daje dopasować ,ale wtedy i tak konstrukcja jest w miarę stabilna ,jeśli jednak większość rzeczy próbowałam naraz dopasowywać do siebie to miałam poczucie zagubienia i porażki ...
Dzis czas się dla mnie zatrzymał ponownie...potrzebowałam tego ...Musiałam mieć pewność, że ważna życiowa decyzja ,którą właśnie podjęłam jest właściwa ..zdałam sobie sprawę z własnych słabości i lęków..., jeśli bym sie z tym nie uporała zawsze bym wracała do :" Co by było gdyby ..." Dzis zdałam sobie sprawę ze nie moze być " gdyby " Mam w końcu Pewność ,cóż ,że "o źdżbło opartą ", ale jednak Pewność ... To w czym tkwiłam dotychczas zabierało mi przez lata radość , tak niezauważalnie,podstępnie ... A ja pragnę żyć tak jak umiem najlepiej , być dobrym pozytywnym człowiekiem , pełną energii kobietą ,cieszącą się każdym dniem ...uśmiechającą sie do siebie rano w lustrze codziennie ,bez względu na okoliczności.
Uświadomiłam sobie ze przez lata bardzo mało sie uśmiechałam... byłam smutna ,bardzo smutna ...
Teraz szczerze uśmiecham się do ŻYCIA...i ludzi .
Czuję prawdziwe SZCZĘŚCIE ...
Ja poczułam w sercu ,w środku w sobie ,w umyśle i w trzewiach to, co nazywam szczęściem własnie wtedy kiedy świat całkiem mi sie zawalił ,kiedy to miłość straciłam, że ona we mnie umarła i zdałam sobie sprawę z tego ,że zbyt uzależniałam swoje poczucie szczęścia od akceptacji drugiej osoby a zwłaszcza ukochanej i wydawało mi sie ,że bez niej nie jestem w stanie normalnie funkcjonować ,oczywiście ,że każdy potrzebuje akceptacji i miłości ,ale stawianie swojego szczęścia na szali z miłością to byłby dla mnie powrót do tego co było wcześniej i obojętne jak do tego w tej chwili podchodzę i jak mi to teraz potrzebne powinnam pomyśleć też o tym co juz osiągnęłam w ostatnim czasie ,otworzyłam sie na nowo na innych ludzi ,pomyslałam o swoich marzeniach ,o sobie w inny sposób ,o tym ,że jestem wartościowym człowiekiem ,o swoich pasjach i o swoich pragnieniach ...widzę ilu dookoła mnie jest życzliwych ludzi ,nabrałam odwagi by mówić o swoich problemach otwarcie (przede wszystkim przed samą sobą umieć je sprecyzować ) i mieć odwagę poprosić o pomoc innych, nawet obcych ludzi .
Szczęście zawsze utożsamiałam z akceptacja kochanej osoby zapominając o tym ,że poczucie szczęścia to tak naprawdę spokój jaki mam w umyśle kiedy wiele rzeczy i spraw idzie niekoniecznie po mojej myśli ...zdawało mi sie ,ze dotychczasowe lata to stracone lata a tak naprawdę widzę jak wiele mnie one nauczyły i wiem ,że nie chcę się od nowa "zagrzebac" w uzależnienie od drugiej osoby .
Czy ktoś jest szczęśliwy tak do końca i w pełni na 100%... ?? Życie nie toczy sie tak jak sobie zaplanujemy ...Sama doskonale wiem ,że tak jest...
Te puzzle ,poszczególne fragmenty, każdy składa sam w życiu ,im więcej w nich częsci pasujących do siebie (pasje ,a co sie z tym wiąże miłe spędzanie wolnego czasu ,satysfakcja z pracy ,dobre zdrowie ,fajne relacje z rodziną ,wsparcie choćby tylko kilkorga przyjaciół,,bycie rodzicem mądrym i dojrzałym + miłość ukochanej osoby ) tym pełniejszy obraz sie nam wyłania .Zdarza sie czasem ,że jeden element się nie daje dopasować ,ale wtedy i tak konstrukcja jest w miarę stabilna ,jeśli jednak większość rzeczy próbowałam naraz dopasowywać do siebie to miałam poczucie zagubienia i porażki ...
Dzis czas się dla mnie zatrzymał ponownie...potrzebowałam tego ...Musiałam mieć pewność, że ważna życiowa decyzja ,którą właśnie podjęłam jest właściwa ..zdałam sobie sprawę z własnych słabości i lęków..., jeśli bym sie z tym nie uporała zawsze bym wracała do :" Co by było gdyby ..." Dzis zdałam sobie sprawę ze nie moze być " gdyby " Mam w końcu Pewność ,cóż ,że "o źdżbło opartą ", ale jednak Pewność ... To w czym tkwiłam dotychczas zabierało mi przez lata radość , tak niezauważalnie,podstępnie ... A ja pragnę żyć tak jak umiem najlepiej , być dobrym pozytywnym człowiekiem , pełną energii kobietą ,cieszącą się każdym dniem ...uśmiechającą sie do siebie rano w lustrze codziennie ,bez względu na okoliczności.
Uświadomiłam sobie ze przez lata bardzo mało sie uśmiechałam... byłam smutna ,bardzo smutna ...
Teraz szczerze uśmiecham się do ŻYCIA...i ludzi .
Czuję prawdziwe SZCZĘŚCIE ...
wtorek, 29 kwietnia 2014
Szczęśliwe pieniądze ...
Same pieniądze nigdy nie dadzą szczęścia ,tak mogą myśleć tylko ludzie ,którym pieniądze dają większe poczucie własnej wartości ,złudne i często ulotne .Zadowolenie ,poczucie bezpieczeństwa i pewnego rodzaju wolność mogę czerpac z pieniędzy ,wtedy kiedy nikomu niczego nie muszę udowadniać ,bo mam szacunek i pokorę wobec samej siebie oraz właściwe poczucie własnej watrości ,które pozwala mi nie czuć się ani lepszym ani gorszym od innych ,a już na pewno nie za pomoca materialnych rzeczy .Pieniądze maja to do siebie ,że nawet jeśli teraz sa ,za chwilę może ich nie być...wiele razy tak było w moim życiu .Po latach doszłam do wniosku ,że ich posiadanie w żaden sposób nie przekłada sie tak naprawde na odczuwanie szczęścia .Wczoraj tak wyraźnie odczułam że więcej radości ,ja osobiście ,czerpię dzieląc sie nimi szczerze aniżeli tylko posiadając ... pieniądze to przecież tylko papier ,wprawdzie posiadający wartośc ,ale nadal papier ...
niedziela, 13 kwietnia 2014
Mój Anioł pójdzie przed Twoim
Ten Anioł miał złamane skrzydło
Sam podnieść by sie nie zdołał
Istnienie mu już całkiem zbrzydlo
W porę o pomoc nie zawołał
Starczyło parę słów otuchy
By w koncu nastąpił przełom
Ogromem swego serca i ducha
Spojrzał w swą przyszłość z nadzieją ...
/gabush
Dedykuje ten wiersz pewnemu człowiekowi ,który stanął na krótki moment na mojej zyciowej drodze ...
czwartek, 20 marca 2014
Ta chwila
Dlaczego wciąż jeszcze się łapię na tym ,że czasem zbyt daleko wybiegam myślami w przyszłość ? Przecież nawet jutrzejszego dnia nie mogę w 100% tak zaplanować ,żeby wszystko szło idealnie według mojego planu .Tak sobie myślę ,że pewnie to wywoływało wcześniej we mnie negatywne emocje ,że coś tam sobie założyłam, a po drodze nieoczekiwane okoliczności ,na które nie miałam wpływu , sprawiały ,że wszystko toczyło się inaczej .Prościej jest cieszyć sie daną chwilą ,żyć tu i teraz tak jakby jutra miało nie być ,wtedy nic nas nie frustruje ,bo tak naprawdę jeśli nie zakładam ,że coś się powinno zdarzyć ,to nawet jeśli się nie wydarzy nie wywołuje we mnie żalu . To bardzo trudne tak żyć ,ale mam wrażenie ,odkąd tak postrzegam swoje życie ,że zdecydowanie więcej radości przynosi każdy dzień ,nawet z pozoru drobne sprawy cieszą bardziej niż do tej pory .W przeważającej większości codzienność składa się z takich ulotnych chwil ,a wiele z nich wydarzy się w moim życiu tylko raz ,dlatego powinnam i staram sie je traktować jako coś wyjątkowego ,niepowtarzalnego .
czwartek, 6 lutego 2014
Płot
Moje szczęście wiąze sie również z tym w jaki sposób wchodzę teraz w relacje z ludźmi ,zwłaszcza takimi ,którzy potrafią nieświadomie swoimi problemami obarczać innych, chcąc sobie ulżyć .Kiedys było tak ,że będąc wrażliwcem przejmowałam część bagażu emocjonalnego na siebie .Oczywiście w dobrej wierze .I chociaż wykańczało mnie to potwornie ,analizowałam sytuację bez końca ,szukając mądrego rozwiązania .Było to dla mnie o tyle destrukcyjne ,że to najbliższy mi kiedyś człowiek przerzucał emocje na moje barki .Nie mam żalu ,bo on tak naprawdę nie miał świadomości jak bardzo wszystko przeżywam ,ponieważ nigdy sie nie skarżyłam i nie mówiłam otwarcie co czuje ,a on nie pytał .
Tak to już jest ,że niektórzy ludzie , z róznych powodów ,tworzą wokół siebie mur ,nic nie mówią o własnych emocjach i uczuciach ,we własnym umyśle trawią wszystko z lepszym lub gorszym skutkiem .Też taka byłam ,ale za bardzo lubię ludzi ,żeby odgradzać sie od nich . Żartobliwie porównuję moje obecne relacje do rozmowy sąsiadów przez płot ,część emocji przepływa do mnie ,bo to płot nie mur ,ale to ja decyduję czy to taka ilość ,z którą będę w stanie się uporać bez uszczerbku na własnej psychice .Mogę i potrafię wycofać sie bez obaw o wtargnięcie w moją strefę .A najważniejsze jest to ,że nie dołują mnie przykre ,traumatyczne przeżycia ,w tym również moje własne ,bo wierzę ,że wszystko wydarza sie w jakimś konkretnym celu ,chociaż dostrzegam go dopiero z perspektywy czasu ...najczęściej .
Tak to już jest ,że niektórzy ludzie , z róznych powodów ,tworzą wokół siebie mur ,nic nie mówią o własnych emocjach i uczuciach ,we własnym umyśle trawią wszystko z lepszym lub gorszym skutkiem .Też taka byłam ,ale za bardzo lubię ludzi ,żeby odgradzać sie od nich . Żartobliwie porównuję moje obecne relacje do rozmowy sąsiadów przez płot ,część emocji przepływa do mnie ,bo to płot nie mur ,ale to ja decyduję czy to taka ilość ,z którą będę w stanie się uporać bez uszczerbku na własnej psychice .Mogę i potrafię wycofać sie bez obaw o wtargnięcie w moją strefę .A najważniejsze jest to ,że nie dołują mnie przykre ,traumatyczne przeżycia ,w tym również moje własne ,bo wierzę ,że wszystko wydarza sie w jakimś konkretnym celu ,chociaż dostrzegam go dopiero z perspektywy czasu ...najczęściej .
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Sen o wolności
Po raz pierwszy uczucie wolności wewnętrznej poznałam kiedy zrozumiałam ,że świadomość zarówno swoich słabości jak i własnej wartości oraz pokora dała mi poczucie pewnego rodzaju swobody w myśleniu ,mówieniu i działaniu .Pojęłam nagle ,że to jakim jestem człowiekiem wcale nie musi się podobać wszystkim i teraz nawet jeśli ktoś mnie krytykuje to już przestało mnie w jakikolwiek sposób dotykać ,ranić .przestałam się tym po prostu przejmować .Jeśli podejmuję jakąś decyzję to jest to tylko moja decyzja ,mój wybór ,mój kolor ,moja faktura materiału ,mój kolor włosów ,bo każdy jest niepowtarzalny ,wyjątkowy ,jedyny w swoim rodzaju i takiego właśnie powinno się szanować .Komuś może nie odpowiadać moje postrzeganie rzeczywistości ,ale to jest już jego problem ,nie mój .Wcześniej starałam się ludziom przypodobać ,ale życie według oczekiwań innych sprawiło ,że przestałam być sobą ,,nie czułam się wolna,.Teraz potrafię słuchać co mówi ktoś inny ,ale mam już odwagę powiedzieć ,że się z tym, na przykład, nie zgadzam ,co wcale nie przeszkadza mi akceptować go .Czasem kogoś lubię ,czasem nie, ale nie oceniam dlaczego podjął taką bądź inną decyzję ,ponieważ zazwyczaj nie znam wszystkich okoliczności ,które skłoniły go do jej podjęcia . Mogę ,ale już nic nie muszę ...i to jest wolność .
sobota, 18 stycznia 2014
Smak przebaczenia
Smak przebaczenia
Do tego ,żeby przebaczyć naprawdę musiałam dojrzeć .Nie wystarczy powiedzieć : tak,tak przebaczam ,mówiłam to wiele razy ,ale w sercu ciągle pozostawało to okropne uczucie ,że gdybym mogła to bym udusiła delikwenta gołymi rękami .Zrozumiałam ,że z zemsty bierze się ,po krótkim ,ulotnym uczuciu satysfakcji ,gniew,żal do samego siebie .Myśl ,że wcale nie jestem lepsza w swoim zachowaniu od tego ,kto mnie zranił , zżerała mnie od środka i paliła niczym płomień .Dopiero kiedy sobie to uświadomiłam poczułam spokój ,taki rodzaj wewnętrznego spokoju ,który daje ukojenie..To fanatstyczne kiedy wraz z tym spokojem poczułam również wolność .Jeśli nic mnie nie ogranicza mogę na nowo cieszyć się życiem .Myślę ,że poszłam nawet o krok dalej ,udało mi sie zrozumieć ,dlaczego ktoś sie tak zachowywał .Wierzę ,że nikt nie jest do końca zły ,ale różne okoliczności w życiu sprawiają ,że wewnętrzne dziecko czuje sie skrzywdzone i bardzo boi sie ponownego zranienia .To ,że przy okazji stało sie jeszcze coś ,czego nie przewidywałam , jest bezcenne ... Lepiej poznałam siebie ...
Do tego ,żeby przebaczyć naprawdę musiałam dojrzeć .Nie wystarczy powiedzieć : tak,tak przebaczam ,mówiłam to wiele razy ,ale w sercu ciągle pozostawało to okropne uczucie ,że gdybym mogła to bym udusiła delikwenta gołymi rękami .Zrozumiałam ,że z zemsty bierze się ,po krótkim ,ulotnym uczuciu satysfakcji ,gniew,żal do samego siebie .Myśl ,że wcale nie jestem lepsza w swoim zachowaniu od tego ,kto mnie zranił , zżerała mnie od środka i paliła niczym płomień .Dopiero kiedy sobie to uświadomiłam poczułam spokój ,taki rodzaj wewnętrznego spokoju ,który daje ukojenie..To fanatstyczne kiedy wraz z tym spokojem poczułam również wolność .Jeśli nic mnie nie ogranicza mogę na nowo cieszyć się życiem .Myślę ,że poszłam nawet o krok dalej ,udało mi sie zrozumieć ,dlaczego ktoś sie tak zachowywał .Wierzę ,że nikt nie jest do końca zły ,ale różne okoliczności w życiu sprawiają ,że wewnętrzne dziecko czuje sie skrzywdzone i bardzo boi sie ponownego zranienia .To ,że przy okazji stało sie jeszcze coś ,czego nie przewidywałam , jest bezcenne ... Lepiej poznałam siebie ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













